07 Czerw

Jak zacząć biegać? Oto jest pytanie!

Bieganie to dość popularna ostatnio forma aktywności. Dlatego też i ja często dostaję pytania: „Justyna, jak zacząć? Jak się zmobilizować do biegania, którego nie lubię?”.

Wydaje mi się, że to pytanie może dotyczyć również mnie samej, choć o bieganiu wiem niewiele, tak o mobilizacji i motywacji znacznie więcej!

Odpowiedz sobie na bardzo ważne pytanie: czy sensem jest robić coś, czego nie lubimy?

Myślę, że szkoda tracić czas na coś, co nie sprawi mi przyjemności w żaden sposób… Kiedy jednak nie znajduję pomysłu, jaka aktywność fizyczna mogłaby ją sprawić, a adidasy aż się proszą by je włożyć… myślę, myślę, planuję w nich pobiegać! Jeszcze nie idę :)

Umówmy się - jeśli myślisz o bieganiu, to znaczy, że jesteś w stanie je polubić. To się nazywa intuicja! Zazwyczaj jednak jest tak, że wyobrażamy sobie, że czegoś nie lubimy, bo nie potrafimy się uporać z lękiem przed tym lub logistyką z tym związaną. Tak jest również z dietą ;)

Znajdź swój sposób, swoją metodę na przełamanie siebie!

Choć po długiej przerwie zimowej jest mi bardzo ciężko wrócić, to powoli, krok po kroku wdrażam się w bieganie. Tym chętniej podzielę się z Wami moimi sposobami jak zacząć, ale i jak mobilizować się każdego dnia:

  1. Trening wyobrażeniowy - wyobrażam sobie jak biegnę i jest mi… lekko. Jak biegnę z radością, jak spoglądam na krajobraz, jak mijam ludzi, równie zadowolonych, jak słucham muzyki (bardzo rzadko!) i do niej „tańczę”. Inaczej mówiąc - nastawiam się najbardziej pozytywnie, jak się tylko da. Czasem to jednak za mało…
  2. Myślę o efektach treningu - o tym , że będę lżejsza (nie tylko po treningu, a z biegiem czasu i w ogóle!), spokojniejsza, zmęczona fizycznie, o czym marzę będąc w pracy (najczęściej męczy mnie jednak stres, emocje i deadline’y, więc staram się to równoważyć ). Wiem też, że następnym razem zmęczę się mniej. Że będę biec szybciej… lub też zrobię dłuższy dystans. PROGRESS - on jest możliwy i następuje dość szybko, tylko trzeba sobie na niego pozwolić!
  3. Logistyka - kiedy, jak, gdzie? W logistyce jestem słaba… Jestem typem, który wiecznie o czymś zapomni, czegoś nie załatwi, zrobi po swojemu, na opak  - żyję w chaosie. Podobno to mój urok osobisty jednocześnie, ale postanowiłam nad tym zapanować! Trening, wyjście na spacer czy cokolwiek innego zaplanuj jako coś ważnego do wykonania. Najlepiej zapisać to w kalendarzu. Głupio będzie pisać i nic z tym nie robić, dlatego trzeba działać!
  4. Dołącz do grupy, która będzie w takim samym położeniu, w jakim jesteś Ty! Może to być grupa w Twojej okolicy (początkująca!), ale również taka, którą możesz znaleźć w mediach społecznościowych.
  5. Zrób sobie małe wyzwanie! Takie, które Ci rzucam ja! Choć tak naprawdę - ja tylko daję plan, codzienną dawkę motywacji, wsparcie, umożliwiam kontakt z ludźmi, którzy będą robić to, co Ty :-) Bo najważniejsze (przynajmniej dla mnie) jest…
  6. Towarzystwo!Możliwe, że z kimś będzie Ci raźniej - poszukaj wsparcia. Umów się na trening (koniecznie systematycznie, o tych samych porach!). Jeśli jednak nie znasz takiej osoby - nie uzależniaj swoich decyzji, postanowień, celów od innych.
  7. Odpowiedzialnie i rzetelnie podejdź do sprawy. Jak Ci się nie będzie podobało - zrezygnuj, ale nie dlatego, że znalazłaś 500 powodów, by nie zrobić dziennie żadnego kilometra… a dlatego, że nie jest to dla Ciebie, bo Cię to najzwyczajniej w świecie nudzi. Zachęcam do poszukania innej formy aktywności!
  8. Poczuj się pewny/pewna siebie. Bez wyjątku, każdego dnia. I zobacz, jak pójście na trening powoduje, że ta pewność siebie rośnie. Fakt, że dotrzymasz sobie danego słowa zadziała w ten sam sposób - każdy przecież lubi osobę, która dotrzymuje słowa, mam rację? ;)
  9. Bądź inspiracją dla kogoś mniej doświadczonego (w momencie kiedy już zaczniesz! ;)) - tak ja staram się być dla Was, choć przecież osób biegających, osiągających wyniki i sukcesy jest cale mnóstwo. Co z tego?! Fajnie jest być podziwianym, nie wstydzę się do tego przyznać, choć dla kogoś innego może to być próżne.
  10. A żeby dać innym powody do gadania… zapisz się na bieg charytatywny! Może normalnie byś nie wsparła tej inicjatywy, ale BIEGAJĄC właśnie to zrobisz i wejdziesz na kolejny szczebel drabinki do nieba! Dodatkowo robisz coś dobrego, nie tylko dla siebie. Rozglądam się i myślę o potrzebach innych… przy okazji poznając ludzi, którzy z wielkim sercem angażują się do takich inicjatyw.
  11. Wtedy myślę o swoich możliwościach, o tym, żejestem młoda i teraz mam najlepsze zdrowie do tego, by ćwiczyć. Umówmy się - bieganie jest kontuzyjne! Nie wiem jak długo będę mogła biegać, czy nie zachoruję i będę wtedy żałować, że było coś czego chciałam spróbować, coś co chciałam robić, a nie wykorzystałam swojej szansy. Co więcej - nawet jeśli przytrafi się coś, co mi zamknie drogę do treningów - zawsze pozostanie nawyk wychodzenia z domu… choćby na spacer, na rower, czy do parku. Ludzie aktywni szybciej wracają do zdrowia!
  12. Dlatego też wykorzystuj początkowo każdą okazję by potruchtać (ja bym nie mówiła o bieganiu, jak o truchtaniu - wtedy jest lżej nawet myśleć o treningu!). Najlepiej organizować takie „wypady” po pracy. Zakupy? Może nawet drobne, znajdź okazję by wyjść z domu. Sam zobaczysz, że nie będziesz chciał tak prędko wrócić. Poza tym, liczy się każdy kilometr!
  13. Chwal się swoimi postępami, tym, że chciało Ci się… czyli zrobiłeś/zrobiłaś więcej niż większość społeczeństwa każdego dnia w tym temacie! Wstydzisz się, bo przecież tak niewiele zrobiłeś/zrobiłaś lub jeszcze z innego powodu? Zastanów się jak często krytykujesz osoby, które to robią. Nigdy - bo wiesz, że to ich wyzwanie, ich radość i po co im to odbierać, kiedy można wesprzeć? Sama niebawem zobaczysz, że znajdą się osoby, które będą Ci dopingować! Mnie koniecznie daj znać. Będę podpatrywać!

Ściskam <3

Twój komentarz




Sprawdź swoje dane osobobowe Sprawdź swoje dane osobobowe
POKAŻ