Opinie pacjentów

Strzał w dziesiątkę. Dzięki znajomym (również zadowolonym) dostałam namiar na Justynę i wreszcie postępy. Długo twierdziłam że dam radę sama - nie dałam. Dobrze rozpisana dieta, lista zakupów oraz łatwe przepisy na zdrowe i smaczne posiłki wreszcie dały efekty. Rodzina też zadowolona z takich różnorodnych i kolorowych posiłków. Oby do celu a on już coraz bliżej ;-)

Agata

Poznaj inną historię

W mniejszym rozmiarze, ale przede wszystkim w odmienionym wydaniu samej siebie

Odkąd tylko pamiętam temat odchudzania pojawiał się przy każdej możliwej okazji: w domu, w pracy, podczas spotkań z koleżankami. Choć nigdy nie byłam otyła ani też nie miałam zbytniej nadwagi, zawsze było coś do zrzucenia. Jak to się mówi kilogram to tu, to tam ...

czytaj więcej

Nastoletnia Kamila Prochot - 3 lata po zakończeniu współpracy, a ona wciąż szczupła!

  • Kamila Prochot
  • 15 w 1 rok
  • Kobieta
  • 10 stycznia, 2017

Jestem nastolatką, mam 15 lat i  jak wiele z pośród moich rówieśniczek marzących o idealnej figurze, niejednokrotnie stosowałam głodówkę czy diety ekspresowe. Trzeba przyznać - efekty ich stosowania były, ale gdy tylko wracałam do wcześniejszego sposobu żywienia, nie mogłam przestać jeść i szybko nadrabiałam stracone kilogramy z nawiązką. Potrafiłam zjeść naprawdę dużo, nie znałam limitu. Dodatkowo prowadziłam siedzący tryb życia, mój wysiłek fizyczny ograniczał się jedynie do spacerów po kanapki do kuchni?!! Kiedy tylko byłam sama w domu - piekłam ciasta, ciastka, ciasteczka, które później zjadałam w ukryciu, nie dzieląc się z najbliższymi. 

Pewnego razu, kiedy zobaczyłam się w lustrze, nie mogłam uwierzyć co ze sobą zrobiłam. Nie obyło się bez płaczu i krzyków.

Kiedy do mnie to dotarło, wspólnie z mamą postanowiłyśmy udać się do poradni dietetycznej. W pierwszej, do jakiej trafiłam, zaproponowano mi stosowanie odpowiedniej diety oraz suplementacji. Tak odchudzałam się kilka miesięcy! Efekty były coraz mniejsze, ale dopóki były, byłam zadowolona. Wtedy jedzenie nie przynosiło mi żadnej przyjemności. Nie było zbyt dobre, w ogóle nie miało smaku. Nie mogłam się doczekać kiedy w końcu skończę swoją przygodę z odchudzaniem i zacznę normalnie jeść. Ten czas się przedłużał, a z wizyty na wizytę byłam coraz bardziej nie zadowolona. Gdy pewnego dnia po wizycie u dietetyka przyjechałam mocno zniechęcona, moja mama po raz kolejny zareagowała i zadzwoniła do dietetyka w naszej okolicy.

Wtedy trafiłam do Pani Justyny pracującej w poradni Dobry Dietetyk.

Już na pierwszej wizycie dowiedziałam się, że poprzednia dieta nie mogła mi służyć na dłuższą metę. Brakowało mi mnóstwo witamin, a kaloryczność była zbyt niska w stosunku do mojego zapotrzebowania energetycznego. Miałam przecież niespełna 15 lat a dietę o wartości 1000 kcal! Ten czas był dla mnie trudny, wizyty nie kojarzyły mi się z niczym dobrym, dietetyk również, ale postanowiłam spróbować po raz drugi. I tym razem się udało.

Jedzenie od początku bardzo mi smakowało. Czasami zdarzały się potrawy, które nie przypadły mi do gustu, ale to była jedynie kwestia smaku, mich upodobań. Nie mogłam uwierzyć, że jedzenie dietetyczne może być aż tak smaczne, w końcu czułam, ze COŚ jem. Po kilku tygodniach zbilansowanej diety, wspólnie z Panią Justyną ustaliłyśmy umiarkowane ćwiczenia, dzięki którym moja sylwetka jeszcze bardziej się poprawiła. Wtedy tego nienawidziłam, ale z biegiem czasu zaczęłam to lubić i ćwiczyć coraz chętniej.

Od początku nie było tak łatwo, jak mogłoby się wydawać.

Musiałam cierpliwie czekać, aż zwiększenie kaloryczności spowoduje spadek masy ciała, a nie wzrost, który także miał miejsce. Po wcześniejszej diecie miałam rozchwiana gospodarkę hormonalną  zanik miesiączki), brakowało mi witamin, odczuwałam zmęczenie. Dopiero jak zaczęłam jesć więcej więcej - zaczęłam chudnąć, pojawiła się miesiączka. Między czasie zaprzestałam nawet ćwiczeń z powodu kontuzji. Mimo tych wszystkich przeszkód - poradziłam sobie!

Teraz jestem zadowolona z mojej sylwetki. Oczywiście nadal nad nią pracuję, odżywiam się zdrowo i może w przyszłości będę starała się przejść do normalnego żywienia, jednak narazie nie odczuwam takiej potrzeby. Liczenie kalorii weszło mi w krew i trudno mi będzie to porzucić, jeśli kiedykolwiek się odważę.

Wielu ludzi z którymi rozmawiałam o mojej przygodzie z dietą, mówiło, że nie poradziliby sobie tak jak to zrobiłam. Nie prawda. Każdy by dał, nawet największy łakomczuch lub leń. Wystarczy chcieć.

 

Kilka zdań o Kamili. Bardzo zawzięta, nieustępliwa, zdyscyplinowana! Bardzo chłonna wiedzy, wyważona, spokojna i konsekwentna.

Jedna z pierwszych moich pacjentek, o której sukcesy walczyłam zawzięcie! Czasem do gabinetu wchodziła lekko zdenerwowana, ale wychodziła już z uśmiechem na ustach. Czekała na słowa otuchy? I tak i nie. Wyniki miała więc nie musiałam nadmiernie i na wyrost chwalić. Cieszyłam się jej drobnymi sukcesami, cierpliwie tłumaczyłam jaki mamy plan działania. I udało się! Chwaliłam ją z czystym sumieniem i wielką przyjemnością!  Za konsekwencję i upór - przygotowywała sobie posiłki samodzielnie! Nauczyła się wielu rzeczy na temat żywności i żywienia. Wzór do naśladowania, mimo młodego wieku. Czy jej osoba nie pokazuje, że siła charakteru nie wynika tylko z wieku i doświadczenia, którego przecież nie miała? Trzeba mieć to „coś” i Kamila właśnie to miała. To były chęci. Wielkie gratulacje dla niej!

Sprawdź swoje dane osobobowe Sprawdź swoje dane osobobowe
POKAŻ